|
Wyjątki z "Kurs Cudów
Kenneth Wapnick 4 stycznia 1989 roku w Foundation for A Course in Miracles nawiązałem dialog z o. W. Norrisem Clarkiem, rzymskokatolickim jezuickim księdzem i filozofem. Ów dialog dotyczył różnic i podobieństw między Kursem cudów a tradycyjnym, czy biblijnym chrześcijaństwem. O. Clarke jest niezwykłym księdzem i filozofem, gdyż podchodzi do niekatolickich nauk z otwartym umysłem i bez osądu, przez cały czas zachowując własną, bardzo silną wiarę w prawdę Kościoła rzymskokatolickiego. Jego życiorys, przedstawiony w skrócie poniżej, jest imponujący: Pastor W. Norris Clarke, T.J. uzyskał doktorat na University Louvain i przez trzydzieści jeden lat był profesorem filozofii na Fordham University w Nowym Jorku do chwili odejścia na emeryturę w 1985 roku. Od tamtej pory wykłada gościnnie na uniwersytetach i collegeach w całym kraju. Założył Międzynarodowy Kwartalnik Filozoficzny i przez dwadzieścia pięć lat był jego redaktorem naczelnym. Pełnił funkcję prezesa Amerykańskiego Katolickiego Związku Filozoficznego i Metafizycznego Towarzystwa Amerykańskiego, a także członka Rady Wykonawczej Amerykańskiego Stowarzyszenia Filozoficznego. Wygłosił wiele odczytów oraz opublikował ponad sześćdziesiąt artykułów w filozoficznych oraz teologicznych dziennikach i antologiach. Napisał także trzy książki. Jest kochany i szanowany w religijnych i filozoficznych kręgach na całym świecie jako człowiek o głębokiej wierze i mądrości. O. Clarke dostąpił licznych zaszczytów i otrzymał wiele nagród w uznaniu dla jego wybitnych cech jako nauczyciel, filozof i ksiądz. Do owych zaszczytów należą Medal Akwinaty Amerykańskiego Katolickiego Stowarzyszenia Filozoficznego za wybitny wkład w filozofię chrześcijańską, nagroda Znakomitego Nauczyciela z Fordham University oraz honorowe doktoraty Villanowa University i collegeu jezuickiego Wheeling. Jestem zaszczycony, że przyjął zaproszenie Fundacji, by przystąpić ze mną do tego dialogu. O. Clarke i ja przyjaźnimy się od wielu lat i jest on osobą idealnie nadającą się do przeprowadzenia dzisiejszej rozmowy. Zarejestrowano ją na taśmie wideo, lecz niestety jakość nagrania nie była zadowalająca. Niniejsza książka jest zredagowaną wersją owego dialogu. Zawiera drobne zmiany wprowadzone dla ułatwienia jego czytelności oraz dodatkowy materiał objaśniający ze stosownymi odsyłaczami do Kursu cudów i Biblii. Dodałem do niej również specjalny wstęp, aby pomóc w lepszym zrozumieniu tekstu. Jest to dodatek przedstawiający Kurs cudów niezaznajomionemu z nim czytelnikowi oraz glosariusz wielu określeń i nazw, do których nawiązuje się podczas całego dialogu. Jestem niezmiernie wdzięczny o. Clarkeowi
za jego łaskawą zgodę uczestniczenia w naszym dialogu i za wyrazistość,
jaką wniósł do kwestii porównania Kursu cudów z biblijnym chrześcijaństwem.
Pragnę również podziękować mojej żonie Glorii oraz Rosemarie LoSasso, Dyrektorowi
Publikacji w Foundation (wcześniej doktorantce o. Clarkea na Fordham University)
- obecnym podczas dialogu - za wiele pomocnych sugestii dotyczących zarówno
przygotowań do samej rozmowy, jak i do tej książki.
WSTĘP Kenneth Wapnick Od około 2000 lat cywilizacja zachodnia podlega niezwykle silnemu oddziaływaniu Biblii, która wyraźnie dominuje nad wszystkimi innymi formami myśli religijnej. Co więcej, wywarła ona też ogromny wpływ na dzieje polityki, ekonomii, społeczeństwa, moralności i sztuki Zachodu. Powodem owego oddziaływania, gdy zbadamy Biblię z perspektywy Kursu cudów, jest oczywistość, z jaką jej teologia daje wyraz systemowi myślowemu ego, uzasadniając ludziom, którzy w nią wierzą, ich własną potrzebę bycia wyjątkowymi. (W ten sam sposób wierzący w Biblię doszliby do podobnej konkluzji na temat obecnej popularności Kursu). Nawiasem mówiąc, dla celów tego dialogu skupialiśmy się bardziej na Nowym Testamencie, choć - jak dyskusja wykaże - zarówno Stary, jak i Nowy Testament, odzwierciedlają wspólną orientację teologiczną. Wielu studentów Kursu cudów było skłonnych nazywać go Trzecim Testamentem, w przekonaniu, iż reprezentuje on tę samą podstawową teologię co Biblia, choć w formie bardziej oczyszczonej (to znaczy w mniejszym stopniu dominowanej przez ego) lub bardziej duchowo rozwiniętej. W trakcie dialogu między o. Clarkiem a mną stanie się oczywistym, że owo przekonanie karygodnie wypacza nauki Kursu cudów oraz wyrządza poważną szkodę zarówno temu kierunkowi myśli religijnej, jak i Biblii. W rzeczywistości Kurs i Biblia odzwierciedlają całkowicie różne i wzajemnie wykluczające się teologie, których nigdy nie będzie można połączyć w jedną zwartą duchowość. Ową niezmiernie ważną różnicę można podsumować w stwierdzeniu, że dla chrześcijan Biblia jest jedynym Słowem Bożym (chrześcijanie różnią się między sobą jedynie co do stopnia dosłowności, jaki różne kościoły jej przypisują), natomiast z perspektywy Kursu cudów Biblia widziana jest tylko jako jeden spośród wielu dokumentów religijnych odzwierciedlających kulturę i świadomość epoki, w której je napisano. Na podstawie ważnego rozróżnienia, jakiego Kurs dokonuje między formą a treścią, Biblię można rozumieć po prostu jako formę, w której lud wyraził swój pogląd na świat i na Boga, nie różniącą się zatem od dzieł takich wielkich poetów zachodnich jak Homer, greccy tragediopisarze, Dante, Szekspir i Goethe, wśród niezliczonych innych poetów i artystów. Wspólną treść wszystkich natchnionych dzieł stanowi pragnienie wyrażenia tego, co jest prawdziwe dla ich autorów, niezależnie od formy artystycznego wyrazu, w jakiej owa treść się pojawia. Rozumiejąc to z tego punktu widzenia, błąd chrześcijaństwa polegał na podniesieniu historycznych i teologicznych stwierdzeń Biblii do rangi absolutnych prawd, co nie różniłoby się od miłośnika Szekspira twierdzącego, że jego wspaniałe sztuki historyczne to dokładny zapis historii Anglii. Stąd usiłowanie pogodzenia owych dwóch ścieżek duchowych - Kursu cudów i tradycyjnego chrześcijaństwa - musi niechybnie prowadzić w najlepszym wypadku do frustracji, w najgorszym zaś do poważnych wypaczeń. Zaiste, o. Clarke zauważył, o czym i ja wspominam na zakończenie dialogu, że mówienie o Kursie jako o poprawie chrześcijaństwa jest mylące. Poprawienie czegoś zakłada, że nadal zachowuje się podstawową strukturę tego, co się poprawia. Kurs cudów natomiast wyraźnie obala całą podstawę wiary chrześcijańskiej, nie pozostawiając niczego, na czym chrześcijanie mogliby oprzeć swoje przekonania. Oto zwięzłe omówienie niektórych głównych różnic między nimi: 1) Kurs cudów naucza, że Bóg nie stworzył fizycznego wszechświata, który obejmuje całą materię, formę i ciało; Biblia twierdzi, że stworzył. 2) Bóg Kursu cudów nie wie nawet o grzechu oddzielenia (skoro wiedza o nim uczyniłaby go rzeczywistym), nie wspominając już o jakiejkolwiek reakcji na niego. Bóg Biblii postrzega grzech bezpośrednio, jak przedstawiono to w opowieści o Ogrodzie Eden, którą omówimy w dialogu później, i Jego reakcje na ów grzech są, łagodnie mówiąc, bardzo energiczne, dramatyczne i czasami karzące. 3) Jezus Kursu cudów jest równy wszystkim innym ludziom, stanowi część jednego Syna Bożego czyli Chrystusa. Jezus Biblii widziany jest jako wyjątkowy, odrębny i dlatego ontologicznie różny od wszystkich innych ludzi jako jednorodzony Syn Boży, druga osoba Trójcy. 4) Jezus Kursu cudów nie został zesłany przez Boga, by cierpieć i umrzeć na krzyżu w ofiarnym akcie odpokutowania za grzech. Uczy, że grzech nie istnieje, pokazując, że nic mu się w rzeczywistości nie stało, bo grzech nie wywiera wpływu na Miłość Bożą. Jezus Biblii męczy się, cierpi i umiera za grzechy świata w akcie, który przynosi ludzkości zastępcze zbawienie oraz ustanawia w ten sposób grzech i śmierć jako rzeczywiste i, co więcej, wyraźnie odzwierciedla to, że grzech Adama wywarł wpływ na Boga i że musi On zareagować na faktyczną obecność owego grzechu na świecie poprzez poświęcenie Swojego umiłowanego Syna. A zatem, z perspektywy Kursu cudów, Bóg Biblii, Stworzyciel świata oraz autor planu pokuty polegającego na cierpieniu, poświęceniu i śmierci jest ego-Bogiem. Jest Tym, Który wyraźnie reprezentuje opisany przez Kurs system myślowy wyjątkowości ego. Sam Jezus przeprowadza owe paralele w tekście, jak widzieliśmy w początkowych podrozdziałach 3 i 6 Rozdziału, we Wstępie do 13 Rozdziału, ważnym podrozdziale 23 Rozdziału - Prawa Chaosu, jak również w wielu innych miejscach w Kursie. Podsumowując, możemy więc ostatecznie stwierdzić, że w żaden sposób nie da się pogodzić Boga Biblii lub jej teologii z tą, którą znajdujemy w Kursie cudów. Ponadto, postać Jezusa w Biblii jest całkowicie nie do pogodzenia z Jezusem będącym autorem Kursu cudów. W rzeczy samej, sam Jezus stwierdza w Kursie - nawiązując w oczywisty sposób do historycznych wizerunków czerpanych z wizerunków biblijnych - że uczyniono gorzkich bożyszczy z tego, który chciał być światu jedynie bratem (C-5.5:7). Obserwacja częstotliwości, z jaką czynione są próby takiego pogodzenia, zważywszy na wyraźne różnice między postaciami z Biblii i z Kursu, stanowi niewyczerpane źródło zdumienia. O. Clarke sam zauważa to w trakcie naszego dialogu. Wielokrotnie mówiłem publicznie o tym, że jedną z najważniejszych lekcji, jakiej student Kursu cudów może się nauczyć, jest ta, jak nie zgadzać się z kimś (niezależnie od tego, czy ten ktoś podąża inną ścieżką duchową, czy jest studentem Kursu) bez atakowania go. W naszym świecie mnogości, w którym rządzą osobiste projekcje i postrzeżenia, prawie niemożliwe jest, by ludzie zgodzili się co do systemu myślowego, czy też czegokolwiek innego. Mój ojciec zwykł mawiać o tych, którzy byli różnych zdań, że właśnie to umożliwia wyścigi konne. Umożliwia to również istnienie wszechświata ego, gdyż odzwierciedla pierwotną myśl ego o tym, że Syn jest oddzielny i jakościowo różny od swojego Stwórcy. Sam Jezus stwierdza w Kursie cudów, ja zaś cytuję poniżej w dialogu, że: uniwersalna teologia jest niemożliwa, lecz uniwersalne doświadczenie jest nie tylko możliwe, ale wręcz konieczne (C-in.2:5). Owym uniwersalnym doświadczeniem jest miłość i dialog z o. Clarke miał właśnie miejsce w pełnym miłości duchu szacunku dla różnic oraz zgadzania się, że tak powiem, na to, aby się nie zgadzać, dając w ten sposób przykład wyrażania różnicy zdań bez osądu i bez atakowania. Mamy więc nadzieję, że niniejsza książka wniesie wkład do lepszego zrozumienia systemu myślowego Kursu cudów oraz biblijnego chrześcijaństwa. Nie było ani celem moim, ani o. Clarkea, by debatować o wyraźnych różnicach, które pokrótce wyszczególniłem powyżej i które dokładniej przedyskutujemy w samym dialogu. Naszym celem było natomiast sformułowanie ich w prosty sposób, możliwie najwyraźniej definiując zarówno różnice, jak i podobieństwa tam, gdzie one występują. Wszak Kurs cudów uczy za pomocą kontrastów, co też sam często stwierdza (np. T-13.XI.6:1-3;T-14.II.1:2-3), mimo że takie różnice nie są obecne w Niebie - stanie doskonałej jedni oraz niezróżnicowanego zjednoczenia. Jednakże na naszym poziomie nauki, dopóki wierzymy, że istniejemy w wytworzonym przez ego systemie myślowym czasu i przestrzeni, oddzielenia i wyjątkowości, nadal potrzebujemy kontrastu, by zamiast lekcji ataku ego nauczyć się lekcji przebaczania wpajanych nam przez Ducha Świętego. Zaiste, jeden z głównych kontrastów, którym Jezus posługuje się w Kursie, by przedstawić swój system myślowy, to kontrast z tradycyjnym chrześcijaństwem. Czyniąc to, sporadycznie odnosi się on konkretnie do rzymskiego katolicyzmu. A zatem w samej prezentacji Kursu cudów Jezus pokazuje nam, że można uznać różnice w miłujący sposób, w duchu pozbawionym opozycji i bez konfrontacji oraz że mogą one miłująco służyć dydaktycznemu celowi. Nastawienie zatem, z jakim przystąpiliśmy do tego dialogu, ma również odzwierciedlać to, jak Kurs widzi siebie - jako zaledwie jedną spośród wielu tysięcy ścieżek duchowych (P-1.4:1-2). Wszak celem programu nauczania Kursu jest raczej pozbawione osądu doświadczenie naszej jedni z Bogiem i Jego stworzeniem niż samo przyjęcie teologii Kursu cudów w przeciwieństwie do teologii innego systemu myślowego. Dialog ten został podzielony na Wstęp i pięć rozdziałów: Początek świata, Jezus, Eucharystia, Życie na świecie oraz Podsumowanie i konkluzje. Jedna uwaga końcowa Kurs cudów stosuje
własne reguły dotyczące pisowni wielką literą, których przestrzegałem w
mojej części dialogu, to znaczy, że wszystkie rzeczowniki i zaimki odnoszące
się do Boga, Chrystusa oraz Ducha Świętego pisane są wielką literą. Syn
Boży, określenie dotyczące wszystkich dzieci Bożych, jest również pisane
wielką literą. Preferowane przez o. Clarkea reguły pisowni zastosowaliśmy
w jego części dialogu.
Ten materiał jest chroniony copyright by the Foundation for A Course in Miracles i odtwarzany za łaskawym pozwoleniem Kennetha Wapnicka i Fundacji. Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej strony internetowej nie może być odtwarzana ani przekazywana w jakiejkolwiek formie lub poprzez jakiekolwiek środki bez pisemnego pozwolenia od właściciela praw autorskich. Kurs Cudów "Kurs Cudów |